Po angielsku…

Halo, halo:)

minęły wieki od mojego ostatniego wpisu…a tyle miałam pokazać! i meble i remont…eh….

Florcia właśnie zasnęła, więc mam chwilę żeby po długiej przerwie napisać choć parę słów.

Remont naszej klatki schodowej skończył się pomyślnie….. w sierpniu. Obiecałam zdjęcia, więc (przepraszam, że dopiero trzy miesiące później) prezentuję Wam efekty:

Białe schody. Strzał w kolano przy  dwójce małych dzieci? wcale nie. Choć zewsząd słyszałam, że będą się bardziej brudziły. Brudzą się przecież tak samo, przy ciemnych jest to po prostu mniej widoczne…ale jak to w moim przypadku bywa i tym razem strona wizualna wygrała nad praktyką. Chciałam żeby były całe białe, nawet jeśli oznacza to,że będę za pan brat z mopem 😉

Tapeta jest bardzo wyraźna, dlatego na ścianach nie ma już żadnych dodatkowych ozdób. Kryształowy żyrandol wystarczy. Trochę angielsko, prawda? 

Odnowiliśmy jeszcze łazienkę, ale fotorelacja w kolejnym poście (mam nadzieję, że jeszcze w tym roku:)

Z meblowych nowości na dzień dzisiejszy – stara, secesyjna komoda. Początkowo była goła. Nakleiłam ornamenty na szufladach i nóżkach, mocno spatynowałam i ozdobiłam blat złotym napisem w kolorze starego złota.

 

Cudny listopad! (nie sądziłam, że kiedyś to powiem) pogoda jest niesamowita! chyba przez to słońce i wysokie temperatury zupełnie zapomniałam, że czas robić…..bombki!

 

Serdeczności Kochani!!!

 

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: