Ale sobie lustro wycyganiłam! 🙂 E, zaraz wycyganiłam – zwyczajnie, kulturalnie wyciągnęłam od mamy. Lustro,
 o którym jest dzisiejszy post to tak naprawdę środkowe skrzydło drzwi od starej szafy. Niestety ze starej szafy zachowały się tylko te drzwi, reszty nie zdążyliśmy uratować….
Ucieszyłam się, bo nie mięliśmy lustra w sypialni.
 Naprawdę miałam zamiar powiesić je właśnie tam.  No i przypomniałam sobie……pokój Kajta. To lustro takie ładne, a u niego jedna pusta ściana….chociaż w sumie to po co mu lustro? pech jednak chciał, że idealnie pasuje do reszty jego pokoju. Nie zastanawiając się długo oddałam swoje lustro, już wisi i zdobi ścianę w pokoju malucha. Czy to już zawsze tak będzie? że wszystko co najlepsze trafi dla Kajta? 🙂




 Od początku wiedziałam, że nie będę zmieniała oryginalnego charakteru lustra. Jedyne na co się odważyłam to zeszlifowanie starej powłoki i lekkie spatynowanie drewna. Właśnie o taki efekt mi chodziło 🙂 

Oczywiście na tym etapie ciąży, gdy piszę o „zeszlifowaniu starej powłoki” mam na myśli, że B. zeszlifował starą powłokę 🙂 dla mnie została sama lekka przyjemność patynowania.


Dziękuję za wszystkie ostatnie odwiedziny i komentarze:)

Serdeczności!

9 Comments

Dodaj komentarz