NOWOŚCI

NOWOŚCI

Witajcie, po długiej przerwie. Za mną bardzo trudny miesiąc, musicie uwierzyć na słowo bo nie chcę do tego wracać....Chciałabym żeby w końcu wszystko wróciło na stary tor, choć doskonale zdaje sobie sprawę, że jest to niemożliwe. W ramach poprawy humoru, zaczęłam nastrajać się świątecznie....a tak :) za szybko? pewnie, że za szybko! ale tegoroczna jesień jest dla mnie bezlitosna dlatego myślę już o zimie i naprawdę cieszą mnie świąteczne reklamy coca coli:) W Ma Maison jest też kilka nowości. Jak wspominałam, z utęsknieniem wyczekuję zimy, więc wszystkie nowe meble są śnieżnobiałe.   Stół zrobiony we wrześniu, czekał cierpliwie na swoją odsłonę. Cała pracownia mebli czeka na swoją kolej. Postaram się wszystko na bieżąco prezentować. Miłej niedzieli Kochani, Serdeczności!!!   Ps. do końca listopada wszystkie produkty w Ma Maison - 20% (dotyczy odbioru osobistego)...
Read More
Król dąb

Król dąb

Halo,halo czy ktoś tu jeszcze w ogóle zagląda? sama jestem ostatnio tak rzadko, że wstyd...ale najzwyczajniej w świecie nie mam czasu. Pochłania mnie życie. Po prostu. Gdy tylko znajdę chwilę biegnę do pracowni, a nie przed komputer. Wolę pomalować jakiś mebel niż zmalować kilka zdań, by być na bieżąco. Niestety wygląda to tak, że większość moich prac w ogóle nie trafia na bloga. Rozumiem, że będąc mało aktywna w internecie tracę swoich odbiorców....i to jest najgorsze! niestety doba ma tylko 24 godziny, a przy półrocznym bąku i przedszkolaku jest co robić, słowo! :) Dzisiaj jednak musiałam Wam pokazać kolejny skończony stół, bo jest tego wart - masywny, piękny dąb   U nas w salonie też małe zmiany...w sumie nie takie małe, bo nowa szafa (szafo - komoda) jest ogromna! To taka oszukana szafa z półkami i szufladkami w górnej części i z pojemnymi szufladami w dolnej. Waży chyba tonę ( nie pytajcie jak wnieśliśmy ją na pierwsze piętro)....w każdym razie teraz musi tu zostać...
Read More
O cierpliwości!

O cierpliwości!

Kiedyś uważałam, że brak mi cierpliwości. Potem urodził się Kajtek i okazało się, że jestem ostoją spokoju - biorę głęboki oddech, liczę do 3000000 i przechodzi ;) Jednak wczoraj moja cierpliwość została poddana próbie, której nie sprostałam....kładzenie tapety. Dramat! Jesteśmy właśnie w trakcie małego remontu, w tym pokoju Kajtka. Na jednej ścianie zaplanowaliśmy tapetę. Straciliśmy pół dnia i położyliśmy tylko dwa pasy.Prawdziwa masakra, sklejała się, wyginała...i te bąble. Dodam, że byliśmy przygotowani, wałek, nożyk, itd. Bartek kleił górę, ja trzymałam dół, potem na odwrót.... skończyło się niemal rozwodem ;) Poddaliśmy się. Dokończył fachowiec, który poradził sobie w mgnieniu oka. Zostanę przy meblach :) Ukojeniem na moje zszarpane tapetą nerwy, był stół który wyszedł idealnie. Mocno szczotkowany, postarzany. Nogi w kolorze złamanej bieli.    Stara prawda. Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Tapeciarz niech tapetuje, krawiec szyje, piekarz piecze. Ja zostaję przy swoim. Serdeczności Kochani!!!...
Read More