Małymi krokami…

Małymi krokami…

Oj, dopadła mnie zmora niezdrowa i męczyła prawie dwa tygodnie -  a przy tym utrata głosu! jednym z zaleceń lekarza było "Nie mówić, oszczędzać struny głosowe". Jak tu mówić skoro boli? i jak żyć nic nie mówiąc??? W związku z moją niedyspozycją fizyczną mam ogromne zaległości w swoich robótkach. Ubolewam strasznie, ale ba! takie życie. Powoli wracam do żywych, a oto dowód:) -skrzynka- Mam nadzieję, że niebawem uda mi się pochwalić czymś większym:) Serdeczności! ...
Read More
Komódka, szafka nocna?

Komódka, szafka nocna?

Witam, witam i o zdrowie pytam! :)  Nie bez powodu. Dopadła i mnie zmora niezdrowa....na szczęście szybko przyszła, szybko poszła!:)  Przez kilka dni ręką nie mogłam ruszyć, a tam tyle rzeczy na mnie czekało! a myśl, że przez kilka dni będę tylko mogła pomarzyć o szlifowaniu, malowaniu i kochanym przecieraniu  powodowała, że gorączka wzrastała bardziej... więc (tak zupełnie dla swojego zdrowia) gdy tylko poczułam się trochę lepiej wparowałam do mojej pseudo pracowni:) I w pocie czoła przerobiłam taką małą -no właśnie- komódkę czy szafkę nocną (sama nie wiem do czego zaliczyć ten mebelek). Dosyć mocno postarzyłam blat. Podoba mi się ten efekt. Wgłębienia dodatkowo delikatnie spatynowałam i trochę tego żałuję - wydaje mi się, że przedobrzyłam :/ Na koniec delikatny transferek. Prawdopodobnie komódka będzie szukała nowego właściciela. Jeśli jednak zostanie w naszym domu- będzie bardziej B. niż moja. Przyda się na płyty i te wszystkie pady do PS.  Zanim się za nią zabrałam, B. powiedział: "Tylko żeby nie była biała". ....nie biała, nie biała....no to zrobiłam, jest...
Read More
Mój pierwszy raz… komoda

Mój pierwszy raz… komoda

Pierwszym przerobionym przez mnie meblem, który ośmieliłam się pokazać publicznie (czyt. na fejsie:)) była komoda, właściwie od niej wszystko się zaczęło. Pozytywne komentarze sprawiły, że zabrnęłam dalej....i teraz najchętniej pokazałabym wszystkie swoje dzieła, zarówno te które powstały dawno temu, jak i te które obecnie robię  Znalazłam super uchwyty z porcelany, zatopione w metalu w kolorze starego złota  Początkowo komoda miała iść na sprzedaż, ale dziwnym trafem ;) idealnie wpasowała się do jadalni... i zostaje! Przede mną sporo pracy związanej z prezentami gwiazdkowymi, mam masę pomysłów, trochę zamówień - mam nadzieję, że zdążę!  Chyba nawet zrezygnuję z pieczenia pierników... Miłej niedzieli!  ...
Read More
Kredensy popotopowe

Kredensy popotopowe

Ach, miałam takie plany na dzisiaj związane z moimi robótkami. Półka, tablica, wieszak wszystko to na mnie czeka......myślałam, że zabiorę się za to w weekend, ale dostaję gości i jedyne miejsce w którym muszę dzisiaj się wykazać to kuchnia. Tak więc wpadłam tutaj tylko na chwilę.  Były sobie dwa kredensy sosnowe (właściwie to nie do końca kredensy). Przyszła wielka woda i kredensy zalała.   O, tak zalała Dwa lata po powodzi wzięłam się za nie ostro. I służą dalej:) Jeden stoi w mojej "babcinej" altanie. Przerobiłam go metodą shabby chic, na środkowym froncie decoupage, nawet zasłonki uszyłam i to ręcznie:) a drugi w jadalni zamiast szybek zamontowałam siatkę hodowlaną, która świetnie pasuje do okuć (siatkę mocowałam zszywaczem tapicerskim). Na dolnych frontach zrobiłam transfer, tylko niestety jest dość niewyraźny. Robiłam go w pionie i widocznie nie docisnęłam zbyt mocno. Poza tym to był chyba jeden z pierwszych transferów na drewnie jaki robiłam - teraz już jestem wprawiona:) Wracam teraz do kuchni! ...
Read More
Rzecz o ławie i kredensie

Rzecz o ławie i kredensie

Dawno temu wzięłam się ostro za ławę, a właściwie ławo-skrzynię. Pamiętam, że ława stała zawsze w naszej kuchni i jako dziecko uwielbiałam na niej leżeć. Pomalowana była lakierobejcą na ciemnobrązowy kolor. Była bardzo praktyczna, bo mieściła w sobie rzeczy, dla których nigdy nie było miejsca. Postanowiłam ją odświeżyć. Przemalowałam, przetarłam i wstawiłam do przedpokoju:) I muszę powiedzieć, że ONA ma coś w sobie.... A co? papierki, papiery, świece, obrazki, zmiotkę na kurz, starą rurę od odkurzacza (bo może się przydać), butelkę, czapkę, pudełko, kontakty i wiele innych.... Oj, przez ten kredens to prawie osiwiałam, tyle pracy z nim było......mebel uratowałam przed spaleniem. Był naprawdę w bardzo, bardzo,ale to bardzo złym stanie (kilka warstw farby olejnej, urwane zawiasy, potłuczone witraże, spróchniałe nogi, masę dziur po kornikach, rozwalone szuflady). Rozłożyłam go na części pierwsze, posklejałam (z pomocą przyszedł B.), zdarłam farbę, wyszlifowałam, wybejcowałam, przewoskowałam i tak zostawiłam. Postanowiłam, że tego mebla nie będę wybielała. I tak pośród bieli i szarości w jadalni stoi ON Znalazłam...
Read More