O ławie, której czyścić nie trzeba ;)

O ławie, której czyścić nie trzeba ;)

Halo, halo:) Już w piątek pierwszy dzień jesieni, w powietrzu czuć ją jednak od jakiegoś czasu, dni są coraz krótsze...i choć kiedyś nie lubiłam jesieni, tak teraz nie mam nic przeciwko. Czas zacząć palić w kominku, a długie, leniwe wieczory......no cóż kto ich nie lubi?:)  Póki mogę wykorzystuję cieplejsze, słoneczne dni do tworzenia nowych mebli. Mam kilka nowości w galerii, o tak na przykład ta ława:    Bardzo lubię w ten sposób postarzany blat. Po pierwsze jest bardzo autentyczny ( a to dla mnie najważniejsze), a po drugie jest bardzo praktyczny :) tzn.wszelkie zabrudzenia są na nim po prostu niewidoczne !:) Zapraszam Was do Ma Maison! Najlepiej osobiście, ale można także TU SERDECZNOŚCI!!! ...
Read More
Rzecz o ławie i kredensie

Rzecz o ławie i kredensie

Dawno temu wzięłam się ostro za ławę, a właściwie ławo-skrzynię. Pamiętam, że ława stała zawsze w naszej kuchni i jako dziecko uwielbiałam na niej leżeć. Pomalowana była lakierobejcą na ciemnobrązowy kolor. Była bardzo praktyczna, bo mieściła w sobie rzeczy, dla których nigdy nie było miejsca. Postanowiłam ją odświeżyć. Przemalowałam, przetarłam i wstawiłam do przedpokoju:) I muszę powiedzieć, że ONA ma coś w sobie.... A co? papierki, papiery, świece, obrazki, zmiotkę na kurz, starą rurę od odkurzacza (bo może się przydać), butelkę, czapkę, pudełko, kontakty i wiele innych.... Oj, przez ten kredens to prawie osiwiałam, tyle pracy z nim było......mebel uratowałam przed spaleniem. Był naprawdę w bardzo, bardzo,ale to bardzo złym stanie (kilka warstw farby olejnej, urwane zawiasy, potłuczone witraże, spróchniałe nogi, masę dziur po kornikach, rozwalone szuflady). Rozłożyłam go na części pierwsze, posklejałam (z pomocą przyszedł B.), zdarłam farbę, wyszlifowałam, wybejcowałam, przewoskowałam i tak zostawiłam. Postanowiłam, że tego mebla nie będę wybielała. I tak pośród bieli i szarości w jadalni stoi ON Znalazłam...
Read More