Kredens prowansalski

Kredens prowansalski

Halo, halo :) być może za szybko o tym mówić, nie chcę zapeszać ale.....chyba mamy przedsmak wiosny za oknem! :) weekend był przepiękny - nawet buty typowo zimowe, śniegowce już pochowane. Za szybko? mam nadzieję, że zima potrwa już tylko w kalendarzu. W ten weekend skończyłam kredens. Mebel słońcem pachnący! ciepły i prowansalski. Tak, właśnie rekompensuję sobie  brak lata:) Oczywiście nie zrobiłam zdjęcia "przed" znalazłam jednak w internecie zdjęcie bardzo podobnego I co sądzicie o takiej przemianie? Serdeczności!!! ...
Read More
Nowa odsłona salonu

Nowa odsłona salonu

Halo, halo czy ja w ostatnim poście pisałam, że w tym roku ominie mnie urlopowy wyjazd? tak też myślałam, ale na szczęście spędziliśmy rewelacyjny tydzień na Mazurach (na marginesie bardzo polecam Wam hotel Solar Palace w Mrągowie z niesamowitym, bajkowym wręcz ogrodem ) Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i trzeba wrócić do rzeczywistości....zresztą rzeczywistości, którą bardzo lubię więc nie ma co narzekać :) Jesteśmy właśnie w trakcie ogarniania własnego ogrodu, wiele pracy za nami, łącznie z wymianą kostki. Teraz pozostały najprzyjemniejsze kwestie czyli wybór detali. I tak poszukuję właśnie lamp ogrodowych. Może trafi się jakaś perełka:)        Poniżej przedstawiam Wam efekty mojej ostatniej pracy - metamorfoza salonu cioci (wg Jej projektu) :) konsolka witrynka stoliczek stół kredens Kredens był baaaaaaaaardzo pracochłonny, ale za to jaka satysfakcja po jego ukończeniu! Jest wyjątkowy. Co sądzicie o shabby chic w takim wydaniu i w takich kolorach? Serdeczności! ...
Read More
Kredens do kompletu

Kredens do kompletu

Halo, halo! Muszę przeprosić za moją nieobecność. Zniknęłam całkowicie w swojej (hucznie nazwanej) pracowni.  Przygotowuję się do przedświątecznych targów (o tym w kolejnym poście)i całą energię poświęcam w tym kierunku. Mogę powiedzieć "tak, jestem pracoholikiem". Tylko co to za praca skoro sprawia tak ogromną radość? Ponadto jestem zaangażowana w mały, ale bardzo pomysłowy remont w domu rodziców. Póki co nie zdradzę szczegółów, mam nadzieję że wkrótce będę mogła wszystko wyjaśnić i zaprezentować kilka zdjęć. Pamiętacie komodę, którą przerabiałam niedawno? możecie ją zobaczyć tutaj. Przyszła wreszcie kolej na kredens z tego samego kompletu. Wygląd kredensu przed metamorfozą musicie sobie niestety wyobrazić, bo standardowo zdjęcia nie zrobiłam... W witrynkach zawiesiłam zazdrostki, które zasłaniają niemal całe szybki, bo ten kredens to miejsce na trunki, a nie ładną porcelanę:)   Powstał także kolejny świecznik dla Pani Agaty. Przy okazji serdecznie Ją pozdrawiam:)  Ja już uciekam. Gdzie? do pracowni oczywiście!!!:) Serdeczności!!!   ...
Read More
Jesionowa piękność

Jesionowa piękność

Dzień dobry! Nie mogłam się doczekać tego posta, a wszystko za sprawą nowego mebla. Trafiłam na prawdziwy skarb - otwarty kredens. Serca skradły moje serce:) Mebel wykonany w całości z drewna jesionowego i też w takim kolorze był gdy go kupiłam. Teraz jest w bieli i wygląda przeuroczo:) Transformacja trochę trwała, a zaznaczę że wszelkie prace nie są łatwe z takim maluszkiem jak Kajetan. Na szczęście dziadkowie przyszli z pomocą i chętnie zajęli się Kajtem, a ja mogłam pomału kończyć kredens. Oczywiście, czas który zyskałam na stylizację mebla okupiłam absolutnym rozpasaniem Kajetana....no ale mogłam się tego spodziewać:)  Kredens oczywiście idealnie pasuje do kuchni czy jadalni,ale zarówno nasza kuchnia jak i jadalnia są już zapełnione. Wstawiłabym go do dużej łazienki...gdybym tylko taką miała. Niestety mamy małe łazieneczki i nie ma w nich miejsca na kredens.  Myślę, że świetnie wyglądałby również w pokoju małej księżniczki. Kajt małą księżniczką nie jest i choć dla mnie jest małym księciem to jednak oszczędzę mu kredensu z sercami. Tak...
Read More
Kredensy popotopowe

Kredensy popotopowe

Ach, miałam takie plany na dzisiaj związane z moimi robótkami. Półka, tablica, wieszak wszystko to na mnie czeka......myślałam, że zabiorę się za to w weekend, ale dostaję gości i jedyne miejsce w którym muszę dzisiaj się wykazać to kuchnia. Tak więc wpadłam tutaj tylko na chwilę.  Były sobie dwa kredensy sosnowe (właściwie to nie do końca kredensy). Przyszła wielka woda i kredensy zalała.   O, tak zalała Dwa lata po powodzi wzięłam się za nie ostro. I służą dalej:) Jeden stoi w mojej "babcinej" altanie. Przerobiłam go metodą shabby chic, na środkowym froncie decoupage, nawet zasłonki uszyłam i to ręcznie:) a drugi w jadalni zamiast szybek zamontowałam siatkę hodowlaną, która świetnie pasuje do okuć (siatkę mocowałam zszywaczem tapicerskim). Na dolnych frontach zrobiłam transfer, tylko niestety jest dość niewyraźny. Robiłam go w pionie i widocznie nie docisnęłam zbyt mocno. Poza tym to był chyba jeden z pierwszych transferów na drewnie jaki robiłam - teraz już jestem wprawiona:) Wracam teraz do kuchni! ...
Read More
W mojej magicznej kuchni…

W mojej magicznej kuchni…

".....wszystko się zdarzyć może, same zmyślają się historie,  sam się rozgryza orzech."  Chyba jestem z niej dumna.... Tak, z całą pewnością jestem :)  A tu co? Malwina królową kuchni? aj, tam ;)  Na stół i krzesła czekałam i czekałam i czekałam......strugali go może ;) Żyrandol kupiłam w super cenie w komisie meblowym, niestety komis już zlikwidowano i teraz nie mam gdzie szperać Pierwsza myśl: " Na pewno nie zostanę fotografem" Druga myśl: "Muszę wyprać zasłony" Dobranoc! ...
Read More
Rzecz o ławie i kredensie

Rzecz o ławie i kredensie

Dawno temu wzięłam się ostro za ławę, a właściwie ławo-skrzynię. Pamiętam, że ława stała zawsze w naszej kuchni i jako dziecko uwielbiałam na niej leżeć. Pomalowana była lakierobejcą na ciemnobrązowy kolor. Była bardzo praktyczna, bo mieściła w sobie rzeczy, dla których nigdy nie było miejsca. Postanowiłam ją odświeżyć. Przemalowałam, przetarłam i wstawiłam do przedpokoju:) I muszę powiedzieć, że ONA ma coś w sobie.... A co? papierki, papiery, świece, obrazki, zmiotkę na kurz, starą rurę od odkurzacza (bo może się przydać), butelkę, czapkę, pudełko, kontakty i wiele innych.... Oj, przez ten kredens to prawie osiwiałam, tyle pracy z nim było......mebel uratowałam przed spaleniem. Był naprawdę w bardzo, bardzo,ale to bardzo złym stanie (kilka warstw farby olejnej, urwane zawiasy, potłuczone witraże, spróchniałe nogi, masę dziur po kornikach, rozwalone szuflady). Rozłożyłam go na części pierwsze, posklejałam (z pomocą przyszedł B.), zdarłam farbę, wyszlifowałam, wybejcowałam, przewoskowałam i tak zostawiłam. Postanowiłam, że tego mebla nie będę wybielała. I tak pośród bieli i szarości w jadalni stoi ON Znalazłam...
Read More