Kiedyś uważałam, że brak mi cierpliwości. Potem urodził się Kajtek i okazało się, że jestem ostoją spokoju – biorę głęboki oddech, liczę do 3000000 i przechodzi 😉 Jednak wczoraj moja cierpliwość została poddana próbie, której nie sprostałam….kładzenie tapety. Dramat! Jesteśmy właśnie w trakcie małego remontu, w tym pokoju Kajtka. Na jednej ścianie zaplanowaliśmy tapetę. Straciliśmy pół dnia i położyliśmy tylko dwa pasy.Prawdziwa masakra, sklejała się, wyginała…i te bąble. Dodam, że byliśmy przygotowani, wałek, nożyk, itd. Bartek kleił górę, ja trzymałam dół, potem na odwrót…. skończyło się niemal rozwodem 😉 Poddaliśmy się. Dokończył fachowiec, który poradził sobie w mgnieniu oka.

Zostanę przy meblach 🙂 Ukojeniem na moje zszarpane tapetą nerwy, był stół który wyszedł idealnie. Mocno szczotkowany, postarzany. Nogi w kolorze złamanej bieli. 

 

Stara prawda. Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Tapeciarz niech tapetuje, krawiec szyje, piekarz piecze. Ja zostaję przy swoim.

Serdeczności Kochani!!!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć tagów HTML:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>